środa, 2 stycznia 2019

07. Podsumowanie 2018 + plany na 2019


Hejo!
Na początku chciałam Wam podziękować za taką dużą aktywność pod ostatnim postem! <3 Bardzo motywuje do działania! Kto wie, może i wkrótce zaprojektuje jakiś planner na dłużej :D

Póki jeszcze nie skończyła się sałatka, chatka puchatka wykonana przez Mojego Najdroższego i w lodówce tkwi jeszcze pizza z Sylwestra, można powspominać Stary Rok! I szybko wyciągnąć wnioski, aby ten kolejny był dla nas dużo lepszy! Tak więc ostatni raz podsumowuję, aby raz a dobrze pożegnać się ze starym.

Rozpoczynając rok 2018 nie spodziewałam się, iż będzie on tak zaskakujący. Zwłaszcza jego końcówka, podczas której doświadczyłam wiele niemiłych sytuacji ze strony osób, z którymi dotychczas współpracowałam. I uwierzcie mi, że można byłoby wiele o tym pisać. Tutaj tylko delikatnie napomnę. Nie chcę już zagłębiać się w szczegóły i przeżywać jeszcze raz tego wszystkiego z taką samą mocą jak w ubiegłych miesiącach. W każdym bądź razie, pamiętajcie ( ja też po tym ciężkim roku wychodzę z tego założenia), że CO NAS NIE ZABIJE, TO NAS WZMOCNI!

Wiem, że rok 2019 będzie tym czasem, w którym pokażę, że kryzys, który dopadł mnie kilka miesięcy wcześniej wcale mnie nie złamał, a wręcz przeciwnie! Wzmocnił i dodał siły i energii do działania!

STYCZEŃ
Styczeń był dla mnie już na samym starcie niesamowicie ciężkim miesiącem, ze względu na rozpoczynającą się sesję na uczelni i dokończenie pracy licencjackiej, a właściwie jej pierwszego rozdziału. Na mojej uczelni warunkiem obrony w czerwcu, lipcu albo we wrześniu było oddanie pierwszego rozdziału pracy do końca I semestru. Niestety poległam. Wiem, jestem w pełni świadoma, że była to moja wina. Źle zaplanowałam pracę, później próbowałam wszystko ratować, pisać na huuura, co wzbudzało większą frustrację niż dawało jakikolwiek pożytek. W każdym bądź razie pracę przesłałam do swojej promotorki kilka dni po terminie, ale w trakcie trwania sesji. Stety, niestety nie została ona sprawdzona, przez co zostałam kompletnie przyblokowania z możliwością obronienia się w tym roku akademickim. Wszystko przesunęło się o kolejny rok. Czyli dokładnie teraz jest czas, w którym intensywnie pracuję nad pierwszym rozdziałem, aby oddać go nawet przed ostatecznym terminem. Co prawda temat pracy został ten sam, jednak tematyka rozdziałów i podrozdziałów i sam punkt ciężkości został nieco zmieniony. Zmieniłam także promotora swojej pracy. Mam poczucie, że jest to człowiek, którego interesuje mój temat. Dlatego też dużo łatwiej jest mi rozmawiać o swojej pracy na seminarium.

 

Obecnie plan jest taki, aby dokończyć pierwszy rozdział do 13 stycznia (do moich imieninek :)). Później ewentualne poprawki i w trakcie przerwy międzysemestralnej praca nad kolejnymi rozdziałami. Widzę to dosyć optymistycznie, ponieważ mam już dużą bazę wiedzy, dobrze rozplanowane rozdziały, więc doskonale wiem co chcę zawrzeć w pracy.
W zeszłym roku po prostu brakowało mi: siły, motywacji i poczucia sensu.
Zresztą, po wiadomości zwrotnej (czyli informacji,  że w tym roku nie uda mi się obronić), złapałam lekkiego dołka i gryzłam się z tym aż do czerwca. Było mi ciężko z myślą, że nie skończę studiów ze swoim rokiem. Ale później nabrałam do tego dystansu. I teraz widzę plusy. Przede wszystkim moja praca jest bardziej dopracowana, wiem o czym piszę i najważniejsze - widzę w tym sens.
W styczniu Teatr Dużych i Małych . . . miał premierę Jasełek! Już po raz trzeci spotkaliśmy się w świątecznej atmosferze, aby jeszcze troszkę przedłużyć czas świętowania. Tutaj zdjęcia zza kulis, okres przygotowywań scenografii.

W styczniu również miałam wypad z Tatą i Siostrą do Warszawy. Krótki, jednodniowy, aby coś tam załatwić i pozwiedzać. No ale było bardzo fajnie!

LUTY
W lutym rozpoczęłam po raz drugi swoją starą - nową pracę. W sensie powróciłam do miejsca pracy sprzed roku. Dostałam taką propozycję. Była to dla mnie bardzo rozwojowa możliwość, z której korzystam aż do dzisiaj. Przede wszystkim nabieram fachu w pewnych działaniach, które mnie interesują i kto wie może kiedyś przydadzą mi się bardziej :)

MARZEC, KWIECIEŃ
Zdecydowanie dużą część swojego czasu poświęciłam na pracę i na uczelnię (chciałam dokończyć III rok i na kolejny rok akademicki zostawić tylko pracę licencjacką).

MAJ
W maju wybraliśmy się na kilka dni podczas weekendu majowego w Góry Stołowe. Zatrzymaliśmy się w przytulnym pokoju, w drewnianym domku. Za cel wzięliśmy sobie przede wszystkim odpoczynek. Dlatego też nie forsowaliśmy się zanadto. Wybraliśmy się na długi spacer po Kudowie Zdrój i na wycieczkę po Szczelińcu Wielkim. Bardzo żałowaliśmy, że nie mamy rowerów, bo dzięki nim moglibyśmy jeszcze aktywniej spędzić czas. Ale mimo wszystko było nam cudownie! W lokalnej restauracji chętnie zajadaliśmy się czeskimi potrawami. Chociaż do samych Czech nie wybraliśmy się, ponieważ mieliśmy na to trochę za mało czasu, a zresztą pół roku wcześniej, w listopadzie zwiedziliśmy prawie całą Pragę!


CZERWIEC

 To czas, kiedy czułam oddech sesji i ciężkiej pracy. Chciałam zamknąć III rok studiów i udało się. Wygospodarowaliśmy też jeden weekend, w którym wybraliśmy się do Zakopanego. Wynajęliśmy sobie pokój z widokiem na góry. Plany mieliśmy obfite, jak na to, że chcieliśmy też po prostu odpocząć. Jednak pogoda wszystko zweryfikowała i udało nam się zdobyć: Morskie Oko, Czarny Staw pod Rysami i słowacką ścieżkę (Bachledkę) w koronach drzew. :)  





 









LIPIEC
Na weekend wybraliśmy się do Warszawy ( byłam na Zjeździe Wojewódzkim Szlachetnej Paczki), a w czasie wolnym zwiedzaliśmy z Najukochańszym miasto i Stadion Narodowy.

W lipcu poznałam też Rodziców swojego Najukochańszego i jego rodzinny dom, w którym z daleka od nieustannie biegnącego do przodu świata, można naprawdę odpocząć i zaznać kontaktu z naturą.
W lipcu także zrobiliśmy sobie dwudniowy wypad na Ukrainę, do Lwowa. Wycieczka nie odbyła się bez przygód, ale dzięki temu mamy co wspominać. A jeśli chodzi o wspominki, to wspomnę jeszcze tyle, że całe swoje urodziny spędziłam na granicy Ukraińsko - Polskiej :D


Pod koniec lipca obcięłam też moje włosie :)















SIERPIEŃ
Początek sierpnia przyniósł mi organizację i wyjazd rodzinny do Włoch. Pogoda - cudowna, kawa - najsmaczniejsza pod słońcem! I ta pizza! <3


Wybraliśmy się także na kilka godzin do Wenecji. Szczerze mówiąc mam gorącą nadzieję, że objadę Włochy jeszcze nie raz w życiu!


Pod koniec sierpnia pojechaliśmy z moim Najukochańszym do Sopotu, aby w swoim towarzystwie wypocząć! Przy okazji zwiedziliśmy jeszcze piękny Gdańsk.





WRZESIEŃ
Dostałam propozycję dotycząca kandydatury w wyborach samorządowych. Długo nad nią rozważałam. Biorąc pod uwagę plusy i minusy, zgodziłam się. Wiedziałam, że nie będzie to wsmak pewnym osobom, z którymi lokalnie współpracowałam dotychczas. Nie spodziewałam się jednak, że polityka stanie się dla nich ważniejsza niż relacje międzyludzkie i dobro społeczności lokalnej. Nie spodziewałam się tylu kłamstw i bolących słów z ich strony. Nie spodziewałam się tego, że w SAMORZĄDACH uprawia się politykę! Halo, przecież samorządy mają działać na rzecz mieszkańców a nie na rzecz wizji partii politycznych (dlatego też ja byłam bezpartyjna).

Nie spodziewałam się takiego uderzenia w moją osobę, tym bardziej, że w wyborach może wziąć udział każdy. A ja nie byłam konkurencją, lecz opcją. Każdy kandydat jest opcją do wybrania przez mieszkańców. Ale jak widać tylko ja miałam takie idealistyczne podejście. Dla wielu osób kandydujących była to okazja do rozpętania lokalnych wojen. Ich konsekwencje ciągną się niestety do dzisiaj. Krzywe spojrzenia, udawanie, że się nie znamy. Jak dla mnie trochę żenująca sytuacja. Ale cóż. Jak widać nie każdy dorósł do bycia uczciwym, a szkoda.

Dobrze, że wrzesień przyniósł także kolejny wyjazd do Rodziców mojego Ukochanego. Tam cała moja ciężka głowa odpoczęła. Wróciłam do równowagi i nabrałam dystansu. Znalazłam pewne rozwiązania.  
W trakcie mojej kampanii wyborczej Najbliżsi bardzo mnie wspierali! A ilość obiadów, którą jadłam w biegu sięgała co najmniej 90 procent :D



PAŹDZIERNIK
Rozpoczęcie nowych studiów - psychologii.
Kontynuacja pisania pracy licencjackiej.
Praca, dużo pracy.
Decyzja o podjęciu starej - nowej roli - Lidera w Szlachetnej Paczce. A to wszystko dlatego, że na rejon, którym się opiekowałam jako koordynator nie było chętnej osoby, która byłaby liderem.

LISTOPAD
18 listopada - spektakl Niepodległościowy razem z Teatrem Dużych i Małych. . .

Praca, praca, kolokwia, praca.

GRUDZIEŃ
Praca, praca, praca.
Przerwa w pracy, wzięcie się porządnie za naukę. :)
Powrót do bloga.
Powrót na Instagrama.
Święta. Nowy Rok.


Co do naszych wypadów dużych i małych, chętnie zrobiłabym o każdym osobny post. Na miarę naszych możliwości czasowych staramy się podróżować. Taka forma spędzania czasu daje nam bardzo dużo satysfakcji! I tak sobie myślę, że zdecydowanie trzeba będzie wprowadzić tutaj podróże!


A co do planów i celów na ten rok?
Mam pięć podstawowych, na których bardzo chcę się skupić.
  1. Ekonomiczne podejście do żywności,
czyli racjonalne zakupy i gotowanie, racjonalne odżywianie się. Ograniczenie fastfoodów, przejście na kuchnię domową. Na Gwiazdkę dostaliśmy małe naczynie żaroodporne, już czuję, że je przetestuję jeszcze w tym tygodniu!


  1. Ekonomiczne podejście do czasu,
zminimalizowanie tracenia czasu na przeglądaniu social mediów. Bardzo mało dodaję tam swoich treści, ale za to bardzo dużo oglądam. Te proporcje zdecydowanie trzeba zamienić :)


  1. Zadbanie o siebie,
przede wszystkim o zdrowie i sylwetkę.
Rehabilitacja kolana.

4. Zadbanie o swoją głowę,

  przede wszystkim o swój rozwój. O to, aby skończyć studia, które zaczęłam trzy lata temu. O to aby regularnie uczyć się na zajęcia z psychologii.



  1. Zadbanie o to, co ważne dla mnie:
  • Najukochańszy,
  • dom,
  • Rodzina,
  • Blog i . . .

  • Mój Teatr. :)
Rozwinięcie swoich skrzydeł, spełnianie marzeń.

  1. Podróżepodróżepodróże.

Bo rozwijają, bo uczą i pozwalają nam spojrzeć na świat z zupełnie innej perspektywy!

A Wam jak minął ostatni rok?
Wszystkiego Najlepszego dla Was na ten Nowy Rok!

Do napisania!

sobota, 29 grudnia 2018

06. Święta, święta... i trzy dni do Nowego Roku! TRZYDNIOWY PLANNER

Cześć i czołem!

Jak tam Wam zleciały święta? Mi cudownie! Zacznijmy od tego, że wszystkie ciasta, które piekł przez weekend mój Ukochany, wyszły perfekcyjnie! Wszystkie prezenty, które pakowały Gwiazdki, były zapakowane i dostarczone pod choinkę na czas! :) A samą choinkę udało nam się dostać od Rmf FM na Małym Rynku w Krakowie w przeddzień Wigilii. Ach, cóż była za radość, kiedy wyciągnęliśmy z samochodu piękną, świeżą i pachnącą lasem choinkę, i wnieśliśmy ją do mojego rodzinnego domu! Wszyscy byli zachwyceni, a ja czułam dumę, z tego, że stać nas na spełnianie tak szalonych pomysłów!
***

Wszystkie dni świąt spędziliśmy u mnie w domu, co spowodowało, że po świętach chyba byliśmy bardziej zmęczeni niż wypoczęci, ale dla takiej atmosfery i spotkań rodzinnych, warto poświęcić się. W czwartek poszłam do pracy i wychodząc z niej, ubierając już kurtkę nagle postrzykło mnie w kręgosłupie. I chociaż nie zamarłam w jednym miejscu niczym posąg, to z przeogromnym bólem siadam, chodzę, kładę się do spania. Po prostu mój organizm chyba postanowił zbuntować się i dlatego też wczoraj z tego powodu miałam przymusowy urlop w domu. Kilka dni temu już sobie planowałam w głowie, że w sobotę pójdę na lodowisko. No ale nic z tego. Stan moich pleców kompletnie na to nie pozwala, pomimo tego, że regularnie biorę tabletki. Nie pozostaje mi nic innego jak zostanie w domu i odpoczynek. A jeśli ból nie ustąpi albo chociaż nie zmniejszy się do poniedziałku, no to czeka mnie wizyta u lekarza w sylwestrowy poranek albo przedpołudnie.

***
A dzisiaj przychodzę do Was z małą niespodzianką! Wykorzystując moje przymusowe wolne, postanowiłam zaprojektować na stronie Canva trzy plannery (jeden w dwóch wariantach kolorystycznych) na ostatnie trzy dni roku. Śmiało pobierajcie je, uzupełniajcie i działajcie w te ostatnie dni! Plannery powstały z myślą o tym, aby zmotywować się do ukończenia pewnych zadań i projektów jeszcze w tym roku. Aby kolejny, 2019 rok rozpocząć z czystą kartą we wszystkich sferach swojego życia albo przynajmniej w kilku. Gorąco zachęcam Was do tego!Co więcej jeśli pobierzecie i uzupełnicie planner, proponuję wrzucić na Instagram zdjęcie, na którym pokażecie go albo zadanie, które właśnie teraz robicie. Oznaczcie hasztagiem #spokojnynowyrok, abyśmy mogli nawzajem motywować się w ukończeniu wszystkich zadań i rozpocząć Nowy Rok z nową siłą i energią, bez zbędnych zaległości ciągnących się za nami od tygodni, a może nawet i miesięcy. A jeśli jesteście osobami, które mają wszystkie zadania ukończone, ale na Nowy Rok mają multum celów, marzeń i zmian jakie chcą wprowadzić w swoje życie, to wiedzcie że część z nich można realizować już teraz! Zdecydowanie łatwiej będzie stopniowo wprowadzać zmiany, co kilka dni coś dokładać niż w jednym momencie przeprowadzać kompletną rewolucję.








 

 



To co, działamy?

Gdybyście potrzebowali plannera w PDFie, prześlijcie maila do mnie (RODO) i podeślę Wam załącznik :)

Mój mail: morebeautifullifeblog@gmail.com
PS.A jeszcze powiem Wam ( i pewnie powstanie o tym też kosmetyczny post), że od Gwiazdki otrzymałam lakier hybrydowy do robienia kociego oka. Był to podarunek, którego kompletnie nie spodziewałam się! Chociaż przyznam, że kilka miesięcy temu chodziłam po stoiskach Semilaca i tak sobie oglądałam te lakierki, no ale zawsze coś się znalazło, żeby ten zakup odłożyć na później… A później zapominałam no i tak leciało. A więc mam go! Dzisiaj ( o ile pozwolą mi na to moje obolałe plecy) będę działać w tym temacie! Efekty na pewno pokażę na instagramie: https://www.instagram.com/habeli.blogger/i całkiem możliwe, że podzielę się nimi z Wami w poście na blogu :)

I jeszcze PS 2 : dostałam kilka nowych kolorów, więc moje eksperymenty na pewno będą gdzieś uwieczniane!

Dobrego weekendu!

sobota, 15 grudnia 2018

05. Powrót

Nim rok minie od mojego ostatniego posta, postanowiłam wrócić nieco wcześniej!
Zauważyłam, że powroty definiują moje życie.
Czy u Was też tak jest?
Coraz częściej wracam do czegoś, co robiłam. Zdarza się tak, jeśli coś sprawia mi prawdziwą przyjemność i daje mi satysfakcję. Tak działo się już w dzieciństwie - powroty do nauki gry na gitarze, powrót w rejony mojego miejsca zamieszkania, powroty do prac, których się podejmowałam i kolejny powrót do tworzenia blogosfery. Tym razem, tak jak zawsze, mam nadzieję, że zostanę tu na dłużej, a najlepiej na tyle aby obyło się bez długich cichych dni i kolejnych powrotów. Możliwe jest to tylko i wyłącznie dzięki regularności. I chociaż łatwo napisać, że to regularność jest receptą dla większości sukcesów, to trudniej jest już nam zrozumieć czym właściwie jest ta cecha. A jest ona niezliczonymi procesami odmawiania sobie innych przyjemności, bądź chwilowych zachcianek albo nawet i potrzeb, na rzecz wyższego celu. 
Jednym słowem regularność jest procesem pracy nad samym sobą, w efekcie ubocznym możemy uzyskać wcześniej założony cel.

Pisząc tak o regularności oraz o tych celach, które zresztą chyba teraz co drugi z nas sobie daje, chciałabym określić także i celowość bloga.
Otóż, w moim przypadku prowadzenie bloga i pisanie o rzeczach, które mnie interesują, którymi się zajmuję, jest celem samym w sobie. Tak więc od poniedziałku zajmę się tematyką stricte związaną z najbliższymi świętami, w styczniu pewnie będę przynudzać o jakimś temacie, który zauroczył mnie w nauce do sesji, a może o tym, że ciężko jest pracować, studiować i pisać licencjat z drugiego, a właściwie jakby nie patrzeć pierwszego kierunku? Kiedy jeszcze w między czasie tworzy się akcje promocyjną dla swojego Teatru. :)
Po prostu tutaj robię to, co chcę.
A więcej informacji znajdziesz w zakładce "o mnie", która już wkrótce będzie dostępna.


Kolejny post już wkrótce. 
A co w nim?
To się okaże! :)
Dobrego weekendu!
Wykorzystajcie go na zakupy przedświąteczne, bo za tydzień o tej porze w sklepach rozpocznie się armagedon, gwarantuję! :) ❄️

sobota, 14 kwietnia 2018

04. Podsumowanie marca+ kwietniowe zakupy do domu

Cześć i czołem!
Czas na mój rachunek sumienia, ponieważ w marcu trochę odpuściłam sobie blogowanie, ale nie tylko... Marzec miał być pięknym czasem, idealnie zaplanowanym. I był do czasu, kiedy nie przeziębiłam się na amen. Od połowy marca moje życie wyglądało następująco: zajęcia na uczelni, praca, powrót do mieszkania o 20 z bolącymi zatokami, 20.15 spanie na siedząco.
I choć tyle chciałam Wam pokazać (miałam zaplanowane posty o świątecznych dekoracjach), to po prostu nie byłam w stanie usiąść wykonać tego, napisać notatki i opublikować. Ale nie martwcie się, w przyszłym roku weźmiemy się za to duuuużo wcześniej i nic nas nie zaskoczy!
Na zachętę pokażę Wam kilka zdjęć z momentu produkcji dekoracji, która została sfinalizowana i tak tuż przed świętami...





Święta, święta i po świętach, teraz z niecierpliwością czekam (mam nadzieję, że na dłuuuugi, aktywny i piękny) weekend majowy! :) A to już za dwa tygodnie, więc zleci szybko!
Ale żeby nie czekać tak bezczynnie, to oczywiście znowu zaplanowałam sobie najbliższy niecały miesiąc, ale też w dłuższej perspektywie wyznaczyłam cele oraz zadania, które już wiem, że muszę wypełnić aby osiągnąć zamierzony efekt! Ale o planowaniu innym razem.

W poprzednią sobotę postanowiłam wykorzystać okazję (wolny weekend) i wybrałam się na zakupy do pobliskiej galerii handlowej. Kupiłam kilka drobiazgów, co prawda nie niezbędnych, a z pewnością takich, które urozmaicą wnętrze i pomogą mi zapanować nad ładem!

1. Botaniczne poduszki
O tak! Nad zakupem dodatkowych, dekoracyjnych poduszek myślałam już dawno. W końcu udało mi się natrafić na fantastyczne poszewki, więc nie czekając już dłużej udałam się na poszukiwania pasujących do nich poduszek! 

2.Listownik / Organizer na listy
A w moim przypadku organizer na biurko.
W Krakowie nie mam standardowego biurka, z szufladami, w których można byłoby pomieścić bogactwo moich notatek, papierków bardziej i mniej ważnych, miliona kolorowych długopisów, dlatego postanowiłam kupić listownik, który pomoże uporządkować i utrzymywać w porządku moją przestrzeń biurową. Dodatkowo motyw, który jest na organizerze pasuje zarówno do poduszek jak i moich zielonych ścian!

3. Bidon
Nad jego kupnem nie musiałam długo się zastanawiać. Służy mi naprawdę rewelacyjnie i co najważniejsze - chodzę z nim codziennie, kilka razy dolewam wody i wypijam ją! Zdecydowanie ułatwia mi prowadzenie diety i systematyczne nawadnianie organizmu, o którym bardzo łatwo zapominam. Od tygodnia rano, przed śniadaniem wypijam dwa bidony wody, a bez niego nie wychodzę nawet z domu!

4. Przeźroczysty pojemnik
Od jakiegoś miesiąca szaleję na punkcie pojemników (większych) jak i tych mniejszych pojemniczków. Może to zboczenie z pracy, gdzie wszelkie zapasy materiałów składujemy w podpisanych pudełkach. Jednak ja coraz mocniej wierzę w ich moc utrzymywania porządku np. w szafie! :) Nadal jestem zachwycona z nowego zagospodarowania przestrzeni "rzeczydoprania", którą wzbogaciłam o plastikowe pudełka, wyrzucając wszelkie worki z proszkami do prania i do składowania ubrań. I jak na razie ta zmiana sprawdza się idealnie! Panuje tam idealny porządek. I tak sobie myślę, że jeszcze tyyyyle przede mną do opojemiczkowania*! :D 


*opojemniczkowanie - pogrupowanie przedmiotów i włożenie ich do podpisanych pojemników, w celu łatwiejszego odnajdywania potrzebnych rzeczy (wszystko na swoim miejscu) oraz utrzymania porządku. 
To tyle  na dzisiaj! Koniecznie dajcie znać co u Was słychać! Chętnie zajrzę i poczytam :)
Miłego weekendu!

Polecany post

07. Podsumowanie 2018 + plany na 2019

Hejo! Na początku chciałam Wam podziękować za taką dużą aktywność pod ostatnim postem! <3 Bardzo motywuje do działania! Kto wie, może...