sobota, 14 kwietnia 2018

04. Podsumowanie marca+ kwietniowe zakupy do domu

Cześć i czołem!
Czas na mój rachunek sumienia, ponieważ w marcu trochę odpuściłam sobie blogowanie, ale nie tylko... Marzec miał być pięknym czasem, idealnie zaplanowanym. I był do czasu, kiedy nie przeziębiłam się na amen. Od połowy marca moje życie wyglądało następująco: zajęcia na uczelni, praca, powrót do mieszkania o 20 z bolącymi zatokami, 20.15 spanie na siedząco.
I choć tyle chciałam Wam pokazać (miałam zaplanowane posty o świątecznych dekoracjach), to po prostu nie byłam w stanie usiąść wykonać tego, napisać notatki i opublikować. Ale nie martwcie się, w przyszłym roku weźmiemy się za to duuuużo wcześniej i nic nas nie zaskoczy!
Na zachętę pokażę Wam kilka zdjęć z momentu produkcji dekoracji, która została sfinalizowana i tak tuż przed świętami...





Święta, święta i po świętach, teraz z niecierpliwością czekam (mam nadzieję, że na dłuuuugi, aktywny i piękny) weekend majowy! :) A to już za dwa tygodnie, więc zleci szybko!
Ale żeby nie czekać tak bezczynnie, to oczywiście znowu zaplanowałam sobie najbliższy niecały miesiąc, ale też w dłuższej perspektywie wyznaczyłam cele oraz zadania, które już wiem, że muszę wypełnić aby osiągnąć zamierzony efekt! Ale o planowaniu innym razem.

W poprzednią sobotę postanowiłam wykorzystać okazję (wolny weekend) i wybrałam się na zakupy do pobliskiej galerii handlowej. Kupiłam kilka drobiazgów, co prawda nie niezbędnych, a z pewnością takich, które urozmaicą wnętrze i pomogą mi zapanować nad ładem!

1. Botaniczne poduszki
O tak! Nad zakupem dodatkowych, dekoracyjnych poduszek myślałam już dawno. W końcu udało mi się natrafić na fantastyczne poszewki, więc nie czekając już dłużej udałam się na poszukiwania pasujących do nich poduszek! 

2.Listownik / Organizer na listy
A w moim przypadku organizer na biurko.
W Krakowie nie mam standardowego biurka, z szufladami, w których można byłoby pomieścić bogactwo moich notatek, papierków bardziej i mniej ważnych, miliona kolorowych długopisów, dlatego postanowiłam kupić listownik, który pomoże uporządkować i utrzymywać w porządku moją przestrzeń biurową. Dodatkowo motyw, który jest na organizerze pasuje zarówno do poduszek jak i moich zielonych ścian!

3. Bidon
Nad jego kupnem nie musiałam długo się zastanawiać. Służy mi naprawdę rewelacyjnie i co najważniejsze - chodzę z nim codziennie, kilka razy dolewam wody i wypijam ją! Zdecydowanie ułatwia mi prowadzenie diety i systematyczne nawadnianie organizmu, o którym bardzo łatwo zapominam. Od tygodnia rano, przed śniadaniem wypijam dwa bidony wody, a bez niego nie wychodzę nawet z domu!

4. Przeźroczysty pojemnik
Od jakiegoś miesiąca szaleję na punkcie pojemników (większych) jak i tych mniejszych pojemniczków. Może to zboczenie z pracy, gdzie wszelkie zapasy materiałów składujemy w podpisanych pudełkach. Jednak ja coraz mocniej wierzę w ich moc utrzymywania porządku np. w szafie! :) Nadal jestem zachwycona z nowego zagospodarowania przestrzeni "rzeczydoprania", którą wzbogaciłam o plastikowe pudełka, wyrzucając wszelkie worki z proszkami do prania i do składowania ubrań. I jak na razie ta zmiana sprawdza się idealnie! Panuje tam idealny porządek. I tak sobie myślę, że jeszcze tyyyyle przede mną do opojemiczkowania*! :D 


*opojemniczkowanie - pogrupowanie przedmiotów i włożenie ich do podpisanych pojemników, w celu łatwiejszego odnajdywania potrzebnych rzeczy (wszystko na swoim miejscu) oraz utrzymania porządku. 
To tyle  na dzisiaj! Koniecznie dajcie znać co u Was słychać! Chętnie zajrzę i poczytam :)
Miłego weekendu!

czwartek, 8 marca 2018

03. Bądźmy silne!

Kochani!

Na dzisiaj zaplanowałam standardowy temat, czyli Dzień Kobiet. I zapewne nie jest to nic odkrywczego to, co napiszę do Was, ale jednak zawszę coś naskrobię, a może ktoś weźmie sobie moje słowa do serduszka. Post nie będzie długi, ale mimo to, mam nadzieję, że pełny treści.

Kochane! Życzę Wam naprawdę pięknego życia, pełnego estetycznych uniesień, miłości, ciepła. Abyście spełniały się jak i w czym tylko pragniecie!
Abyście nie brały do siebie uciążliwych komentarzy i hejtu, i abyście tego też nie stosowały wobec innych.
Bądźmy silne, ale swoją siłą nie niszczmy innych kobiet, a wręcz przeciwnie - ciągnijmy je mocno w górę ile się da!
Nie ulegajmy stereotypom.
Nie dajmy się zniszczyć.
I pamiętajmy, że mamy być szanowane nie tylko w jeden dzień w roku, ale także w pozostałe 365 dni.
Czujmy się wartościowe i piękne na co dzień!
Wszystkiego najlepszego, Piękne!

S. dziękuję <3

środa, 28 lutego 2018

02. Planowanie marca, czas zacząć!

Cześć i czołem!
Jak tam Wasza realizacja noworocznych postanowień? Jak tam osiąganie celów i spełnianie marzeń?
U mnie pierwsze dwa miesiące nie były najlepsze pod względem realizacji celów, ale... poprawiam się!
Choć nadal borykam się z moim lenistwem, jednak póki co jest 1:0 dla mnie i nie poddaje się!
W niedzielę przysiadłam na chwilę do biurka, aby zastanowić się i zaplanować kolejny miesiąc, marzec.
Takie dokładne planowanie przeprowadziłam pierwszy raz w tym roku i włączyłam do niego początek
tego tygodnia i cały marzec. I powiem Wam, że póki co, idzie mi wyśmienicie!
Dla mnie miesiąc marzec, wydaje się być najodpowiedniejszym czasem na zmiany. Jesteśmy między
zimą (stagnacja, zatrzymanie) a wiosną, która rozkwita i zachwyca budzącą się do życia naturą.
W tym roku marzec to także ostatnie 31 dni do Wielkanocy, więc tym bardziej możemy wkroczyć
w nowy sezon nieco odmienieni.
Co jeszcze istotne, w marcu jak w garcu, więc mogą to być ostatnie dni, podczas których w pełni
skupimy się na wypełnianiu zadań, aby przez kolejne miesiące mieć więcej wolnego czasu i móc
cieszyć się zapewne licznymi wyjściami na świeże powietrze, wycieczkami, itd.
Tak więc do dzieła!



W zaplanowaniu marca zainspirowałam się Bullet Journal, jednak użyłam do niego tradycyjnego
kalendarzyka. Dlaczego? A no dlatego, że mając aż dwa kalendarze na ten rok, postanowiłam nie
przepisywać po raz trzeci rozkładu miesiąca, tylko działać na tym co mam. Dodatkowo użyłam kartek
z bloku technicznego, kleju (który pozwolił mi umieścić moje plany w kalendarzu), oczywiście
kolorowych długopisów, cienkopisów, flamastrów i kredek.
Niestety gumka do mazania okazała się felerna i bardziej rozmazywała, niż ścierała wcześniej użyty
ołówek.






Motto

Na ten miesiąc wybrałam sobie myśl, którą chciałabym realizować przez cały miesiąc -
“Bądź typem osoby, którą chciałabyś/ chciałbyś spotkać.” Spersonalizowałam to zdanie, dopasowując
je pod siebie, aby brzmiało niczym cel! :) Warto też określić dokładniej czego pragniemy, aby po
drodze do sukcesu nie pogubić się.




Cele

Główne cele na ten miesiąc. Jest ich aż 9 (zdjęcia zostały zrobione troszkę wcześniej). Obecnie są już
wypisane i powoli realizowane. Pamiętajcie, że Wasze cele nie muszą być bardzo skomplikowane!
Czasami wystarczy wypisać jedną czynność i wykonywać ją codziennie, aby w efekcie końcowym
uzyskać nie tylko mały, ale też i większy cel.



Karta tygodnia

Każda cyferka przypisana jest jednemu z celi. Przy każdej cyferce jest też jedna bądź kilka figurek i
oznaczają one ilość powtórzeń danej czynności w tygodniu (albo ilość godzin przeznaczone dla danej
czynności). Dla przykładu pod numerem dwa kryje się cel “ Chodzić regularnie do pracy, przepracować
dwieście godzin”. Jest to aspekt, z którym miewam czasami problem, ponieważ nikt ode mnie nie
wymaga abym tam była i jedynie ja sama mogę decydować o mojej obecności, ilości przepracowanych
godzin, a co za tym idzie - również o wysokości mojego zarobku. W karcie tygodnia pod numerem dwa
jest bardzo dużo małych trójkącików, które odpowiadają jednej godzinie (aż sześćdziesiąt dwa, ale nie
martwicie się - trochę mnie poniosło przy rysowaniu ich).
Kartę tygodnia będę uzupełniać co tydzień i wklejać zaraz przy poniedziałku. Służy ona do
monitorowania zdobycia naszego celu. Pamiętajcie, że do sukcesu nie ma windy, trzeba iść po
schodach, tak więc każdy taki schodek to jedna figurka.  



Poświęć ostatni dzień miesiąca na zaplanowanie kolejnych dni roku, powodzenia! :)
Jeśli już stworzyliście swoje Bullet Journale, bardzo chętnie je zobaczę!

Do napisania!

środa, 21 lutego 2018

01. Dzień dobry!

Cześć i czołem!

Kilka miesięcy temu, a może to już kilka lat... Uwierzyłam, że można wszystko, że niemożliwe nie istnieje. I powiem Wam, że rzeczywiście niemożliwe nie istnieje. Tylko trzeba bardzo, bardzo czegoś chcieć. Tylko i nie tylko. Bo trzeba jeszcze na to coś zapracować.
Przez długi czas pracowałam, walczyłam, zdobywałam to, czego tak bardzo pragnęłam. Udawało mi się robić naprawdę wiele. A wszystko to, co robiłam, sprawiało, że czułam się spełniona i szczęśliwa. Od pewnego czasu do poczucia spełniania jest mi daleko. Chociaż nie mogę narzekać. A znacie to uczucie, że jeśli człowiek już raz jest na swoim szczycie sukcesu to kolejna taka powtórka już go nie satysfakcjonuje i potrzebuje czegoś więcej? Wydaje mi się, że mogę być dokładnie na tym etapie. Albo na etapie ciągłych uzasadnień mojego nicnierobię.  
Tak więc moje spełnienie można utożsamić z moimi działaniami, rozmaitymi. I rewelacyjnie czułam się do czasu. Do czasu, kiedy nie zaprzyjaźniłam się z wymówkami. "Nie chce mi się", Jestem zmęczona", "Nie mam siły", Nie mam czasu". Właściwie taki stan rzeczy pojawił się, kiedy rzeczywiście coś w życiu osiągnęłam - zdałam maturę i poszłam na super studia. Wcześniej coś takiego w ogóle dla mnie nie istniało! Jednak kiedy już się pojawiło, zaczęło być jakby trochę lepiej.  Paradoksalnie lepiej.
Dzięki tym prostym, łatwym i szybkim wymówkom odpuściłam sobie. Odpuściłam jeden z kierunków studiów (które tak kochałam i kocham), odpuściłam sobie walkę o utrzymanie ekstra figury, odpuściłam prowadzenie zdrowego trybu życia, odpuściłam też (co jest straszne) spełnianie części swoich marzeń, tych wymagających wysiłku i zaangażowania. 
Tak, to też niestety odpuściłam. Jednym z moich marzeń było prowadzenie bloga. I tak sobie obiecywałam. Od jutra, od przyszłego miesiąca, od Nowego Roku... Od Chłopaka na Gwiazdkę (Gwiazdor S. <3) dostałam tablet z klawiaturą. Oprócz szybszego sporządzania notatek na studiach, miał też pomóc mi w prowadzeniu bloga. Dzięki niemu mogłam już pisać notatki poza domem i od razu je publikować. I co? I nic. Od przyszłego tygodnia, miesiąca, roku...Od 20 lipca, od 20 sierpnia, od 1 października, od 31 października, od Nowego Roku... 
I w końcu dzisiaj, a właściwie to już wczoraj poczułam siłę, która wzywa mnie do zawalczenia o siebie i swoją przyszłość. Od dzisiaj, od teraz. Na wszystkich polach, na wszystkich frontach, na których czuję, że muszę działać. Od życia chcę czegoś więcej.
More Beautiful Life - istnieje coś więcej niż spanie, 
jedzenie, pójście do pracy, przeglądanie internetu i znowu sen.
Istnieje piękne życie.
Trzeba tylko chcieć to zauważyć.
Można wszystko.
Niemożliwe nie istnieje.
Wystarczy tylko chcieć.
Wystarczy tylko pracować trochę więcej.
Poświęcić się  i uwierzyć, że możesz wszystko.
Uwierzyć, że się uda spełnić marzenia i osiągnąć założone cele!
Tego życzę Wam i sobie. :)

Do napisania! 

Polecany post

04. Podsumowanie marca+ kwietniowe zakupy do domu

Cześć i czołem! Czas na mój rachunek sumienia, ponieważ w marcu trochę odpuściłam sobie blogowanie, ale nie tylko... Marzec miał być piękny...